To ninaL: Marsylia

  • Wspaniale wspominam swoja wizyte w Marsylii..bardzo imigranckie, arabskie miasto, kompletnie rozne od wszystkiego od reszty Prowansji. Przez niezwykle urozmaicenie i koloryt ludzi - swietny plener forograficzy! Powodzenia! a.
  • Re: To ninaL: Marsylia
    Miasto wywarlo na mnie wielkie, emocjonalne wrazenie. To jest kosmopolityczna metropolia, to jest miejsce dla mnie. Niestety, arabowie oburzaja sie, gdy sa fotografowani, a zwlaszcza w Marsylii, a kadrowanie nie jest latwe w tej gmatwaninie. Bylam tylko w centrum i starym porcie, a gdy wracalam autokarem do Aix, to widzialam wielkie blokowiska, gdzie przesiaduja na podworkach bezrobotni i starzy ludzie, oraz rozkopane tereny, na ktorych koczuja Cyganie. Gdyby tam mnie mogl ktos wprowadzic i ochronic, to dopiero bylaby radocha fotograficzna ! A tak...cos tam porobilam, ale wieczna frustracja mocno daje mi sie we znaki po tej wyprawie. Jak sie uda, to jutro wroce, i moze przejade sie gdzies tramwajem, tam gdzie bieda i prawdziwe zycie...
  • Re: To ninaL: Marsylia
    pamietam, ze jak kolorowo to wszystko wygladalo niebezpiecznie.. szmuglerzy paierosow, pokatne handelki na rozlozonych kocykach.. meski swiat, inna kultura. Uwazaj!
  • Re: To ninaL: Marsylia
    Bylam raz jeszcze przez 3 godziny, ale niestety...
    Arabowie z Marsylii sa bardzo wrodzy fotografom.
    Czesto obrywalo mi sie po arabsku tylko za probe "wlaczenia przechodnia" do zdjecia. Inni grozili mi po francusku, Arabowie i Cyganie, ze ukradna mi aparat. O ile przedwczoraj bylam zachwycona, to wczoraj poczulam, ze jestem na obcym terenie, i zniechecona dosc szybko wrocilam do Aix.